L'artiste

Autor: . ., Gatunek: Poezja, Dodano: 28 sierpnia 2012, 17:15:34
[tekst został skasowany przez autora]

Komentarze (23)

  • Bardzo ten wiersz uwielbiam:)

  • Poeta nie może być ułomny na swej duszy.

    dawno się z niczym tak nie zgadzałem.

    • . .
    • 28 sierpnia 2012, 17:24:41

    Dziękuję, jednak popracuję nad nim jeszcze, chociaż kwestie zasadnicze już zostały zmodyfiko.
    Chcę zobaczyć, jak też na tle się on znajduje.
    Serdecznie Panią pozdrawiam.

    • . .
    • 28 sierpnia 2012, 17:27:30

    Krzysztof Kornak

    Raduje mnie, że zgadza się Pan z tym twierdzeniem, ufam, że myśli tak większość, bez względu na diagnozy.
    Serdecznie pozdrawiam.

  • Dusza czysta nie usiłuje się wybielić, nie jest to więc dusza artysty. Rzecz podobno sprawdzona, a przynajmniej po wielkich nawróceniach sztuka nie ma już znaczenia, bo nie ma już w człowieku szaleństwa, poszukiwania, pragnień, żądzy. Być może wtedy są inne potrzeby, jeżeli w ogóle są jeszcze jakieś potrzeby. I nie wiem, czy to osiąga się taki jeden wielki spokój, ale wiem że to jest taki stan, który już nic nie zmąci. Pozdrawiam

  • I uważam że oddzielenia ciała od duszy jest sztucznym podziałem. I nawet jeżeli są rzeczy bezduszne, to jednak nie ma rzeczy bez duszy. Dusza i ciało to są dwa określenia jednego. Jak nie wiem, ale jak mniemam.

    • . .
    • 28 sierpnia 2012, 18:06:12

    ten który
    Bez Pana myśli nie pojawiłoby się wiele konkluzji, Siewco zapomnianego ziarna - bardzo dziękuję.
    Pozdrawiam.

    • . .
    • 28 sierpnia 2012, 18:15:34

    ten który
    Prowokuję tekstem powyżej, niechby ci, co zowią siebie poetami, zważyli o co idzie w poezji, w tworzeniu.
    Ja tego nie wiem, domyślam się instynktownie, kim ma być artysta, jakim autorytetem duszy dla ciała, z jakim wyzwaniem swego serca i swojego sumienia.

    • Ir _
    • 28 sierpnia 2012, 19:44:10

    Wiesz Saro, jeszcze kilka lat temu sądziłam, że artysta...poeta...malarz...to osoba pełna wrażliwości, może nawet ułomna fizycznie, ale bogata i czysta duchowo.
    Po latach, to moje idealistyczne spojrzenie na twórców ulega sukcesywnie zmianie/ na gorsze/
    Może to po regularnych "pyskówkach" choćby pod wierszami, może przez wejście głębiej w artystyczne środowisko...dzisiaj tylko chciałabym aby tak było jak piszesz:
    "Poeta nie może być ułomny na swej duszy"
    Serdeczności:0

  • Tak, mamy tutaj do czynienia ze swoistą maestrią we władaniu słowem.
    Dobrze, że są jeszcze osoby poza mną, które wiedzą, gdzie zamieszkują nieśmiertelne muzy, a wśród nich Kalliope i jakże bliska mojej sercowej komorze Talia.

  • Mocno to idealistyczne, można zachłysnąć się zapachem kwiecia, pani Jolu.
    Bywa jednak inaczej, a ponieważ padło słowo - prowokacja...

    Cztery "P" (fragment)

    ...z niepokojem zaczynam rozumieć tych wielkich, którzy nie potrafili
    rozstać się z tą Piekną Piekielnicą Panią P., a potem kończyli jak gałgan w pysku tej starej suki, wypluci gdzieś w zamkniętych zakładach ho, ho -
    opiekuńczych, albo jako wyklęci "kosmici" w nieustajacym locie nad wiecznie kukułczym światem.
    Wiersze, nad licznymi ciazy duch, pamięć, strach bezsennych nocy, bywa, że
    miłość. Liczy sie pasja i egoizm, próba indywidualnego języka w opisywaniu świata, szczególnie kiedy swiat rozrasta się do wielkości pojedyńczego człowieka, oraz do pytania:dlaczego?

    A wiersz?, wiersz piękny.

  • Saro - Szanowna Artystko, łączysz te dwa talenty ...dzięki nim ten wiersz jest utworem wspaniałym.Serdecznie pozdrawiam:)

  • końcówka mnie totalnie zaskoczyła

    • . .
    • 29 sierpnia 2012, 09:08:55

    Irena Maria Zborowska

    Ireno
    Twoje odczucia korespondują również z moimi obserwacjami, a dotyczą kondycji emocjonalnej niektórych "poetów" i "poetek". I ja czytałam "komentarze" pod utworami, bywało, miałam wrażenie, że jestem świadkiem tworzenia się dokumentu z jakiejś zaburzonej galaxy.
    Zwiększyłam dystans, nie ufam.
    Mitem przebrzmiałym jest, że poeta powinien być po "przejściach", być w wiecznym konflikcie z życiem, używać w płynie i w słowie.
    Z mroku nie wyłania się światło, światło wypiera mrok, takie znam prawa, nie inne.
    Pozdrawiam Cię Serdeczna, dziękuję, że napisałaś o tym co w sercu, że czytałaś.

    • . .
    • 29 sierpnia 2012, 09:12:36

    Jola Niewydola

    "Gdzie mieszkają nieśmiertelne Muzy"
    W cenie najwyższej są takie mapy umysłu, gdzie nie ma niewiadomej. Nie wszystkim dostępne, to prawda.
    Dziękuje, za wizytę, za napisane słowo.

    • . .
    • 29 sierpnia 2012, 09:20:06

    tadeusz strimer

    Bogactwo zaświadczenia.
    Serdecznie dziękuję, że zechciał Pan czytać, pisać, być przez chwilę przy wierszu.

    Irena Tetlak
    Irene Miła
    Czyż zasługują starania moje na takie wyniesienie?
    Niewiele mam czasu na pisanie poezji i malowanie, bowiem i na mojej wyspie jest prozaiczny kącik z obowiązkami żywotnymi, ale bardzo zabiegam o wolne godziny dla mojego ukochania - tworzenia.
    Jesteś hojna i wyjątkowy jest w Tobie wszczep wspierania.
    Dziękuję, dobrze, że jesteś Irene.

    • . .
    • 29 sierpnia 2012, 09:23:15

    Grażyna Koszewska

    Dziękuję za czytanie, za uwagę. Miło Panią widzieć.
    Pozdrawiam.

    Wszystkim Gościom z wieży (okienka) najserdeczniejszy ślę całunek na dłoni.
    Dziękuję.

  • Saro! Z wielką przyjemnością...

    • . .
    • 29 sierpnia 2012, 10:54:53

    Piotr Mosoń

    Sprawia mi Pan radość, wierszowi otuchy.
    Z serdecznością.

  • Madame Saro, śnił mi się dziś fortepian, musiał to być znak. Ale cóż, zmartwiła mnie pani. Mam w rodzinie malarza i nie wiem teraz, co począć. Zabić jego, czy siebie...

    Z drugiej strony - jeśli chodzi o wyszukany styl prozy, to - podobno - można polegać tylko na mordercach. Czy będzie madame na tyle łaskawa i odwiedzi mnie kiedyś w więzieniu?

    Zwiewnie mnie dziś pani u siebie odwiedziła.
    Pozdrawiam.

    • . .
    • 29 sierpnia 2012, 21:36:43

    Monsieur!

    Sam wiesz, że dekolty noszę zbyt głębokie, by nie zwracały one uwagi osób postronnych, zwłaszcza personelu miejsca do którego postanowiłeś iść w kolejności po , no wie Pan, ten krewny, malarz.
    Poślę Ci przez umyślnego moją chusteczkę wonną z własnoręcznie haftowanym inicjałem, koszyczek z wiktuałami także, wiesz przecież, że umiem przyrządzić mięso kurczęcia z owocem awocado, i kieliszeczkiem wina. Nie zamartwiaj się Panie jeszcze, przecież malarz, ufam, że żyje.
    Fortepian?
    Płakałam dzisiaj łzą rzewną, że tak mało mam czasu na grę, a i od fortepianu los mnie zabrał daleko.

    Z rozbawieniem i radością.

  • Kurza nóżka! Chusteczka! I pilnik. Koniecznie pilnik, proszę nie zapomnieć. Mają tu fatalną manicurzystkę, to wprost nie do pomyślenia, jak bardzo można zniszczyć sobie paznokcie na betonie...

    I pani niech się nie zamartwia, fortepian los jeszcze zwróci, a grać można nie tylko na klawiszach. Ja gram na tych więziennych, a też nie mam forte-piano.

    Ale nie robię już więcej bałaganu.
    Z rozrzewnieniem i grypserą.

    • . .
    • 30 sierpnia 2012, 07:54:55

    Rozrzewnienie jest mi znane jako stan, to drugie, absolutnie nie!

    Dziękuję za przeczytanie utworu (jeszcze nie doskonałego).

DODAJ KOMENTARZ: Skasowanych treści nie można komentować